- Antykwariat
Budzę się, wstaje, biorę prysznic, wykonuję wszystkie czynności związane z przygotowaniem się do nadchodzącego dnia, nie zapominam o nałożeniu na siebie odpowiedniej dawki świeżo nabytego pheromax. Nie pamiętam oczywiście o czym dokładnie myślałem tamtego dnia, zapewne narzekałem w myślach na wysoką temperaturę zewnętrzną jaka towarzyszyła nam tamtego lata. Na szczęście rankiem było chłodniej wiec dotarcie na przystanek nie było jakimś koszmarem.
Po dotarciu na miejsce zostaję przywitany miłym uśmiechem przez nie tak dawno poznaną koleżankę z pracy. Po raz kolejny dziękuję jej, że specjalnie dla mnie przyjechała kilka minut wcześniej, pomimo tego, iż zapewniałem ją, że dla mnie to nie problem poczekać te kilka minut (jako, że była ona osobą posiadającą klucze do firmy). Był to dzień na który zaplanowałem sprzedaż książek w antykwariacie, niestety nie zdążył bym na czas dlatego zapytałem współpracownicę o możliwość zwolnienia mnie kilka minut przed czasem. Ku mojemu zdziwieniu powiedziała, że mogę iść w trakcie pracy, załatwić swoje sprawy po czym wrócić, tak też uczyniłem.
Antykwariat okazał się być przepełniony ludźmi, którzy desperacko szukali książek dla siebie lub dla swoich potomnych. Nie miałem innego wyjścia jak poczekać cierpliwie na swoją kolej (tak się zdarzyło, że przez długi czas stałem koło jednej z pracownic która segregowała książki). Kiedy nadeszła moja kolej ku mojemu zdziwieniu do obsłużenia mnie przyszła ta właśnie dziewczyna uśmiechając się do mnie radośnie, oczywiście witając się odwzajemniłem uśmiech podając jednocześnie listę książek, które potrzebuję. Po chwili rozmowy udała się na poszukiwanie książek, wróciła jednak ze zmartwioną miną powiadamiając mnie o braku jednej z pozycji. Po czym uśmiechając sie do mnie ponownie, pośpieszyła na poszukiwania jeszcze raz, jednak i tym razem zakończyły się one porażką. Oczywiście nie był to dla mnie wielki problem, w końcu dość późno zabrałem się za zdobywanie potrzebnych podręczników więc mogłem się spodziewać, że większość została już wykupiona. Dziewczyna próbując podtrzymać konwersację zaczęła wypytywać mnie o moje gusta literackie poza szkołą, rozmowa trwała jakąś chwilę nie pamiętam dokładnie czy była to minuta czy pięć jednak zniecierpliwienie kolejkujących za mną narastało. Przeszliśmy do ostatecznej fazy czyli podliczenia i płacenia, dziewczyna ku mojemu zdziwieniu po raz kolejny zniknęła aby po chwili powrócić niosąc dla mnie kartę stałego klienta, ze zniżką na 10%. Uśmiechnąłem się dziękując serdecznie za miłą obsługę.
Wychodząc z antykwariatu zastanawiałem się czy było to zasługą feromonów, doszedłem do wniosku, że tak. Początkowo rozważałem opcję, że każdy dostawał taką kartę jednak przecież stałem tam tak długo a nikt takowej nie otrzymał. Dziś jestem przekonany, że była to zasługa feromonów, no chyba, że byłem 1 000 klientem.
